niedziela, 10 marca 2013

Chapter three



Następnego dnia także poszłam do szpitala, akurat trafiłam na komplet chłopaków więc była cała piątka. Liam, czuł się już lepiej niemal promieniał pozytywną energią. Ale mój tata i tak zaprzysiągł, że nie wyjdzie wcześniej niż pod koniec tygodnia. Oczywiście nikt nie miał mu tego za złe bo każdy liczył się ze stanem Liama który mógł by się pogorszyć a reszta nie chciała sobie wyobrażać co mogłoby mu się stać złego, widać, że kochali go jak brata. Przesiedziałam z nimi połowie dnia. Kazali mi opowiadać o sobie jak najwięcej, ja nie miałam nic przeciwko ponieważ jestem gadatliwą osobą więc opowiedziałam im swoje całe życie. Harry ciągle dotrzymywał mi towarzystwa jak i reszta, ale mogłam przysiąść z ręką na sercu, że on szczególnie i wcale nie próbował tego zachować jako tajemnice. Non stop wypytywał o jakiego drobiazgi i szczerzył ciągle zęby w nieskazitelnym uśmiechu, który mnie strasznie onieśmielał. Ale taki był urok już tego chłopaka. Niall ciągle podsuwał mi pod nos jakieś jedzenie oczywiście nie odmawiałam bo należę do smakoszów którzy ciągle coś mielą w buzi a dobrze wiedziałam, że on też taki jest.

-Jesteś moją bratnią duszą! -Zażartował w pewnej chwili na co wszyscy się roześmialiśmy.

Za to Zayn ciągle nawijał mi, że mam przepiękne włosy. Nie mogłam tego nie poprzeć ponieważ jedyne co uwielbiałam w swoim wyglądzie to właśnie one. Długo nad nimi pracowałam ponieważ dosięgały mi już prawie do pasa, zanim nabrały takiej długości musiało minąć kilka lat. Nigdy nie były tak gęste jak teraz ale po próbach kilku odżywek w końcu natrafiłam na tą co daje właściwy efekt. Tak się rozgadałam z Malikiem gdyż nawet nie zauważyłam iż minęła kolejna godzina. Lecz było mi z tym dobrze i nie miałam zamiaru kończyć tej zawziętej konwersacji z mulatem. Natomiast jeśli chodziło o Louisa nie rozmawialiśmy ze sobą dużo. Chłopak spoglądał na mnie od czasu do czasu ale to tylko tyle. Kilka razy próbowałam nawiązać z nim jakikolwiek kontakt wzrokowy żeby przymilić sytuacje ale gołym okiem było widać, że mnie zbywał odwracając się w drugą stronę. Ciągle do kogoś dzwonił albo odbierał telefony. W końcu stwierdził, że ma ważną sprawę do załatwienia która nie może poczekać, więc pożegnał się z chłopakami machną do mnie rękę i wyszedł. Na szczęście z Liamem nie miałam takich trudności z zapoznaniem się jak z Tomlinsonem. Zawsze było głośno, że Li to spokojny chłopak i tak dalej. Ale to nie do końca była prawda. Ciągle się śmiał, żartował czy też opowiadał jakieś głupoty które rozumiała tylko nasza dwójka. Kiedy zadzwonił do mnie wieczorem ojciec, informując, że właśnie dziś pakują się z mamą i jadą na tydzień do Włoch zamieszkać u babci byłam wniebowzięta. Tata stwierdził, że podjęli tą decyzje na spontana ale wiedziałam, że wcześniej już planowali ten wyjazd ponieważ nie trudno podsłuchać ich rozmowy. A już na pewno nie wtedy kiedy rozmawiają podniesionym tonem. Oczywiście na pierwszy ogień zaprosiłam chłopaków, ta impreza wykluczała tylko Liama. Ale nie był zawiedziony tym, że nie idzie. Przyznał się, że Danielle ma go dziś pod wieczór odwiedzić. Harry od razu się zgodził, oczywiście reszta po chwili przytaknęła, że nie mają nic przeciwko i chętnie się wybiorą zważając na to, że i tak nie mieli żadnych szczególnych planów które by ich zadowoliły. Po tej wiadomości uradowana jak nigdy zawiadomiłam ich, żeby przyjechali do mnie około dwudziestej drugiej i zapisałam im na kartce dokładny adres aby nie zabłądzili. Kiedy tylko wyleciałam ze szpitala jak proca, zadzwoniłam do Meg.

-Cześć słońce. Robimy imprezę! -Krzyknęłam na cały głos zapominając, że na podziemnym parkingu też znajdują się ludzie, oczywiście przechodnie na mój głos rzucili mi nieodgadnione spojrzenia.

-Impreza? Gdzie? Kiedy?- Zapytała podekscytowana Megan z której od razu udzieliła się pozytywna energia.

-Rodzice dziś wyjeżdżają do Włoch!- Powiedziałam ciszej aby uniknąć dziwnych spojrzeń.

-Dzisiaj? -Zapytała zdziwiona.

-Tak! Tata powiedział, że potrzebują jakiejś odskoczni od tej pracy i od nas.- Zaśmiałam się przypominając sobie jego słowa.

-I tak po prostu zostawiają Ci dom? A twoja siostra? -Zapytała z nadzieję, że jakoś unikniemy jej opieki.

-Mam się nią zająć. Ale to żaden problem jakoś ją spławimy wyślemy do przyjaciółki albo zamkniemy w pokoju.-Stwierdziłam poważnie.

-Twoje życzenie dla mnie rozkazem nawet sama zajmę się tym bachorem i jakoś go unicestwię. Nie bój się nie w dosłownym sensie.- Zaproponowała uspakajając mnie.

-Dobra to jeden problem z głowy. Do zobaczenia wieczorem.-Pożegnałam się.

Dziesięć minut później po raz kolejny do niej zadzwoniłam prosząc aby obdzwoniła wszystkich naszych znajomych i zaprosiła na dwudziestą drugą. Oczywiście natychmiastowo się zgodziła bez żadnych wymówek. Obskoczyłam jeszcze kilka marketów kupując potrzebne produkty spożywcze oraz alkohol, sama dużo nie piłam ale jak impreza to już ze wszystkim. Postanowiłam, że nie wezmę zakupów do domu, ponieważ bałam się , że rodzice już całkowicie stracą do mnie zaufanie a u nich imprezy nie były mile widziane więc pozwoliłam zachować to tylko dla siebie.

-Spakowani? -Zapytałam wpadając do kuchni aktywując świetny humor.

-Tak już wszystko w aucie. Tylko pamiętaj, że masz o wszystko dbać, to jest aż tydzień więc nie naróbcie sobie kłopotów, rozumiecie dziewczyny? -Mama popatrzyła na nas penetrującym wzrokiem, czy nie kombinujemy czegoś przebiegłego. Julls tylko popatrzyła na nią kpiąco marszcząc czoło co oznaczało, że ma dość jej paplaniny.

-Rozumiemy. Nie martw się nic nam się nie stanie.-Odpowiedziałam pewnym głosem. Tata zostawił mi sporą sumę pieniędzy na ważne wydatki, dla nich był to aż tydzień a dla mnie tylko. Na pożegnanie nas ucałowali upominając żebyśmy się w nic nie wpakowały. Zanim odjechali trochę to potrwało ale na szczęście wytrwałam nie poganiając ich. Wszystko szło zgodnie z planem o dwudziestej przyszła już Megan z Gabrielem. Pomogli mi w przygotowaniach a także i w wyborze ubioru. Postanowiłam zrobić sobie loki i przywdziać na siebie tak zwaną małą czarną z butami także trochę przesadziłam i wcisnęłam na stopy czarne szpilki, nie były zbyt wygodne lecz wyglądały olśniewająco. Już po dwudziestej pierwszej ludzie gromadzili się w moim domu. Głośna muzyka wydobywała się z głośników. Wszyscy byli przesyceni alkoholem a jedzenie walało się po stołach. Zauważyłam nawet dwie półnagie koleżanki które tańczyły na stole. Postanowiłam nie reagować i tak by to nic nie dało.

-Wracam sobie do domu, patrzę a tu dwóch kolesi rzyga mi prosto na buty. -Popatrzyłam przed siebie a moja siostra stała wpatrując się w swoje granatowe trampki. Ja także po chwili na nie spojrzałam i pokryłam się w śmiechu.-Mama nie będzie zadowolona. -Zastraszyła a to oznaczało, że mam zaprzestać się śmiać. Oczywiście jakoś się z nią dogadałam i zaprzysięgłam, że przez jakiś okres będę spełniać jej zachcianki, więc od razu poszła na ten układ mówiąc, że nie piśnie rodzicom ani słówka.

Przedarłam się przez tłum i podeszłam do stolika z alkoholem nachylając kolejnego kieliszka nad swoimi rozwartymi ustami. Nie byłam pewna ile już wypiłam ale chyba niewielką ilość. Tak właśnie chciałam się od stresować. Od razu zachciało mi się siku, więc szybko skierowałam się do toalety. Na moje nieszczęście na dole oczywiście była zajęta, mając pewność, że na górnym piętrze raczej nikt się nie znajduje od razu tam pobiegłam. Nie zaświeciłam światła a to się okazało błędem, ponieważ po omacku z trudem mogłam się tam znaleźć zważając na to, że lekko byłam zachwiana. Moje intuicja mnie nie zawiodła i toaleta była wolna, szybko z niej skorzystałam i natychmiastowo wyszłam. Ktoś na mnie naparł, poczułam na sobie ciężar jakiegoś osobnika. Nie wiedziała kto to, ale natychmiastowo się zaśmiałam. Poczułam na swojej szyi przyjemny a zarazem gorący oddech, ale nie mogłam zaprzeczyć, że ilość alkoholu która znajdowała się w tym człowieku nie była odczuwalna, ponieważ była.

-Z kim mam przyjemność? -Zaśmiałam się po raz kolejny widząc, że męskie ręce ani trochę nie zaprzestają błądzić po moim ciele.

-Z Tomlinsonem. -Zabrzmiał mi jego głos w uszach. Na to nazwisko mimowolnie się uśmiechnęłam. Nie byłam świadoma do czego cała ta sytuacja dochodzi. Louis po chwili naparł na mnie jeszcze bardziej na jego siłę od razu wylądowałam na chłodnej ścianie. Nie wiedziałam, że chłopaki znajdują się moim domu, spodziewałam się ich odrobinę później i nawet myślałam, że Lou nie dotrzyma mi towarzystwa lecz jak widać się myliłam. Chłopak zaczął mnie gwałtownie całować z początku dałam mu się uwieść, następne jego czynności zaczęły mnie trochę przerażać ponieważ swoimi dłońmi zaczął penetrować moje ciało, macając każdy jego detal.

-Louis, koniec. Tak nie można.-Zaprotestowałam nadal się śmiejąc. Nie zdawałam sobie sprawy, że chłopak może nie zareagować na moje prośby.-Louis! -Krzyknęłam już poważnym tonem. Nadal nie zwracał uwagi na moje słowa. Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że chłopak nieco przesadził z alkoholem czego nie było można powiedzieć o mnie, ponieważ nie wypiłam dużej ilości. Chłopak nie dawał za wygraną i przywarł do mnie jeszcze bardziej aż z trudem mogłam złapać oddech. Przycisnął mnie do ściany po czym rozsunął szybkim ruchem zamek sukienki. Zaczęłam go odpychać ale jego uścisk był silniejszy. Zaczęłam bać się tej całej sytuacji w której się znajdowałam, bałam się, że może mi coś zrobić.

 -Louis, proszę. Przestań.-Szepnęłam krztusząc się własnymi łzami. On nagle oderwał się ode mnie. Spojrzał na mnie przerażonym wzorkiem, po chwili popatrzył na podłogę na której znajdowała się moja sukienka. Zaczął mrużyć oczy, licząc, że to tylko sen.Ja niestetu czułam się bardzo skrępowana ponieważ byłam w samej bieliźnie.

-Przepraszam… ja nie chciałem ja tylko.-Nadal patrzyłam na niego cała w łzach.-Za dużo wypiłem.-Przyznał chwiejąc się coraz bardziej…
***
Dla odmiany napisałam taki krótszy. Niestety rozdziały nie będą pojawiać się tutaj tak często jak na moim drugim blogu, ale mam nadzieję, że będziecie wpadać.
Proszę o opinie!






16 komentarzy:

  1. Świetny czekam na nexta ^^^ Harry gdzie jesteś kurde Lou ci dziewczyne odbija haha
    @madziulka123_1D

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny ! z niecierpliwością czekam na następy rozdział ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ZAJEBISTY, ZAJEBISTY I JESZCZE RAZ ZAJEBISTY !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra :D Ja chcę już następny ^.^

    OdpowiedzUsuń
  5. Będziemy wpadać kochana oczywiście! ;3 A szkoda, że tu rzadziej... :(
    Mimo, że krótki to super! Coś z naszym koffanym Louisem będzie! Haha! ;D Czekam na nn!

    Całuski! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. o kurcze... nie spodziewałabym się tego po Lou ! czekam na nowy

    OdpowiedzUsuń
  7. wow. taak to było podejrzane, że Tommo na początku nie zwracał na nią uwagi, a teraz... ;o naprawdę świetny! <3
    pozdrawiam, joaska.xd :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spodziewałam się tego po Lou. Niby nie zwracał na nią uwagi, a wieczorem się na nią rzucił. Haha xd. Świetny rozdział i czekam na następny xx [@forever_crazy_x ]

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny, na początku myślałam że to Harry ;p @AliceDomanska

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow świetny rozdział ! Nie spodziewałam się tego po Louisie, trochę się zagalopował...
    Pisz szybko następny rozdział ;3
    Jestem ciekawa co się stanie ;)
    @polish_eyes95

    OdpowiedzUsuń
  11. aaaaaa fajnie lubię takie sceny xD no tam krótki ale za to jaki xD dawaj kolejny ! ^^ KatyK_LouT

    OdpowiedzUsuń
  12. ohoh rozdział jest naprawdę świetny :DD czekam na następny!!<33

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam do Ciebie pytanie... Masz może twittera? : )

    OdpowiedzUsuń