sobota, 2 marca 2013

Chapter two



Nadszedł dzień przyjazdu mojej siostry. Niestety ostatniego tygodnia wolności nie wykorzystałam, iż mój organizm był osłabiony i napadła mnie letnia choroba, której się w ogóle nie spodziewałam. A więc przeleżałam cały tydzień w domu, bez pracy ale za to z porannymi odwiedzinami przyjaciół chociaż oni dodawali mi otuchy. Przez te siedem dni byłam tak zwanym  noł lajfem! Siedziałam na Twitterze i żaliłam się innym jak bardzo źle się czuje. Muszę przyznać, że cały Twitter także wiedział o wizycie Liama w szpitalu ale dlaczego mam się niby dziwić? Skoro my directioners zawsze z takimi tematami jesteśmy na bieżąco. Niestety mój sam tata nie był z tego zadowolony gdyż co pięć minut do jego sali, pielęgniarki dostarczały bukiety kwiatów, wielgaśne miśki oraz masy listów z pocieszeniami. W trendach już od tygodnia wisiało hasło "#LiamWillBeFine!" Oczywiście ja też w nim brałam udział. Dziś czułam się już na siłach aby wyjść z domu i żeby zrobić to co chciałam przez cały ten tydzień ale nie mogłam z powodu przeziębienia, zatoki nie dawały mi spokoju. Zwolnienie w pracy miałam do środy. Więc jeszcze dzisiaj i jutro wolny dzień. Wstałam z łóżka prawą nogą! Byłam jak w skowronkach. Po chwili znalazłam się w kuchni.

-Cześć skarbie! -Powitała mnie mama z gazetą w ręku.

-A ty nie w pracy? -Zapytałam nasypując sobie do miski miodowych płatków.

-Nie, dopiero na dziesiątą jestem umówiona z klientem.

-Aha. Mamo?

-Słucham?

-Jest już dziesiąta trzydzieści.-Moja rodzicielka spojrzała na mnie jak na głupka.

-Wcale nie.-Zaśmiała się. A po chwili spojrzała na zegarek.-O kurwa!- Krzyknęła przerażona.-Coś mi się pomieszało... Do tego nie jestem ubrana! Muszę uciekać.-Zaczęła panikować i zwiała do sypialni niczym przebiegła burza.

-Ach Ci rodzice.-Szepnęłam do siebie sarkastycznie i usiadłam na blacie kuchennym, wpychając do buzi łapczywie płatki z mlekiem.

-Tam gdzie zupa to nie dupa, idiotko.-Zauważyłam moją siostrę która stała naprzeciwko lusterka i gdzieś się stroiła.

-Zamknij się i spadaj przy okazji! Dzieciaku.-Odpysknęłam jej wkurzona. To dziecko miało na wszystko odpowiedz i nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie wiem po kim odziedziczyła swój paskudny charakter ale na pewno nie po rodzicach, możliwe, że mieliśmy jakiś parszywych przodków to by tłumaczyło jej ciągłą podłość.

-Jak ja Cię nienawidzę ty ...

-Spokój! Charlotte! Jesteś starsza więc powinnaś być mądrzejsza więc odpuść.-Syknęła zła matka która pośpiesznie poprawiała swoje włosy. Jak zawsze składała na mnie. Bo przecież jak można myśleć, że ten bachor jest ode mnie gorszy?! Co za paranoja. Zawsze to samo... jesteś starsza bądź mądrzejsza, powinnaś dawać jej przykład a nie takie głupoty gadać.

-Dobra. Jadę zaraz do taty, odwiedzić kogoś.-Powiadomiłam matkę.

-O! To dobrze się składa, przynajmniej odwieziesz mnie do Lilly. Nie będę musiała się dusić w tym tramwaju.-Stwierdziła uradowana Juliet.

-Nie ma mowy! Mama teraz też jedzie, więc ona Cię odwiezie!- Powiedziałam natychmiastowo bo nie miałam zamiaru użerać się z nią przez całą drogę i do tego wozić jej rozpieszczony tyłek.
-O nie! Mi jest nie po drodze a i tak już jestem spóźniona więc wystarczy mi problemów na dzisiaj.-Powiedziała spokojniejszym tonem. Kiedy miałam zamiar zaprotestować, mama popatrzyła na mnie karcącym wzrokiem na co od razu zamknęłam paszcze i pomaszerowałam do swojego pokoju przywdziać coś na siebie.

-Pa dziewczynki, kocham was!- Usłyszałam jeszcze głos mamy i trzaskające drzwi które były wynikiem nie wściekłości lecz pośpiechu.

-Ruszaj dupę!- Warknęła na mnie Julls która stała w progu drzwi mojego pokoju.

-Nie pyskuj bo pójdziesz na nogach.-Stwierdziłam spokojnym tonem a na mojej twarzy od razu pojawił się łobuzerski uśmiech ponieważ moja siostrzyczka nie odezwała się już ani słowem, pewnie była świadoma, że jestem zdolna aby zostawić ją na pastwę losu.


Wyjrzałam jeszcze przez okno żeby spenetrować stan pogody, jak się okazało słońce nadal u nas gościło, na co miałam kolejny powód do uśmiechu.

Wcisnęłam na tyłek dżinsowe szorty i koszulkę z napisem "
life is for abnormal people''. Na stopy włożyłam czarne vansy a na ramię przerzuciłam ulubioną torebkę z tą samą zawartością co zawsze czyli portfel, błyszczyki różnych rodzajów brzoskwiniowe, cytrynowe, waniliowe, cynamonowe... i można było tak wymieniać przez następne dwadzieścia minut, nie wiem czemu ale zawsze miałam masę błyszczyków a nawet i pomadek a muszę przyznać, że prawie w ogóle ich nie używałam, niedługo zostanę ich kolekcjonerką każdego smaku, rodzaju, czy też marki. Znajdowały się tam nawet kilka rodzaju perfum, resztki chipsów które Meg pożerała wielgaśnymi ilościami. Zapasowe podpaski na wszelki wypadek. Pieniądze porozrzucane po każdej z kieszeń. I co najważniejsze mój notatnik który miał najcenniejszą zawartość, nawet od portfela lecz nie mieściłam w nim samych groszy. Mój notatnik był dla mnie jak cenny skarb, nawet i droższy.

***

-Chodź, jedziemy.-Zawołałam ją krótko, żeby nie być sprawcą kolejnych kłótni. Julliet jęknęła tylko coś pod nosem czy powolniej nie mogłam i podreptała krok w krok za mną.

-Czemu skręciłaś?! Źle pojechałaś, Lilly mieszka na głównej a nie.-Popatrzyła na mnie z wyrzutem. Dobrze wiedziałam gdzie mieszka ta jej przyjaciółeczka ale najpierw miałam zamiar pojechać do szpitala, jak już mówiłam miałam kogoś odwiedzić a to była niezwykła osoba. Sama nie byłam pewna czy jeszcze go tam zastanę, więc biłam na zwlokę i wolałam pojechać teraz a nie za jakieś pół godziny.

-Muszę coś jeszcze załatwić.-Powiedziałam parkując na podziemnym parkingu.

-Nie! Nie! Na pewno nie zostawisz mnie tu samej.-Odparła ze złością.

-Nigdzie nie idziesz, będziesz mi tylko zawracać głowę.-Zaprzeczyłam, nie chciałam aby po raz kolejny w życiu upokorzyła mnie przy kimś.

-Będę siedzieć cicho niczym grób a jak mnie tu zostawisz to powiem wszystko mamie! -Odparła szantażując mnie.

-To chodź i zamknij się w końcu.-Syknęłam rozwścieczona. Nie odzywając się ani słowem do siebie, skierowałyśmy się do windy.

-Po co tu przyjechałyśmy? Chcesz kasę od taty? -Zainteresowała się moja siostra.

-Nie twoja sprawa gówniarzu.-Odpowiedziała sucho.

-Ojej tylko pytam.

-Od kiedy Ty tylko pytasz? Po za tym jakbyś nie zauważyła to ja zarabiam na siebie, nie potrzebuje pieniędzy od rodziców.-Rzekłam stłumiona jej pytaniem. Raz to dziecko jest istnym diabłem a raz zgrywającym aniołkiem, w przyszłości gwarantowany ma zawód aktorki jak nic.

-To po co tu leziemy skoro nie po kasę? -Zapytała zirytowana.

-Jak mówiłam żebyś została w aucie to trzeba było tak zrobić a nie targać się tu za mną na siłę.-Odpowiedziałam uderzając się w palcem w czoło, takim gestem pokazałam jej wyraz głupoty.

-Cicho już bądź.-Odpowiedziała spokojniej.

Wysiadłyśmy z windy. Pociągnęłam swoją siostrę w stronę gabinetu taty, nie minęła minuta a już siedziałyśmy przed nim.

-A więc po co przyjechałyście? Przepraszam was ale w tej chwili nie mogę poświęcić wam czasu ponieważ mam grom niecierpliwych pacjentów którzy bardziej potrzebują mojej uwagi.

-Rozumiem tato. Chciałam tylko spytać, czy ten chłopak z pod dwudziestki już wyszedł? -Zapytałam z nadzieją, że jednak nie.

-Ten twój całuśny chłopak z pozostałej czwórki która robiła to szum przez ostatni tydzień? -Zapytał ze śmiechem.

-Tak właśnie ten, trafiłeś w same sedno.-Powiedziałam w żarcie, choć dobrze wiedziałam, że ojciec za pierwszym razem będzie wiedział kogo mam na myśli.

-Nie ma go już, wypisaliśmy go wczoraj.

-Co? To niemożliwe- Odpowiedziałam szeptem. Byłam zawiedziona. Poprzez znajomości jaką był tata, miałabym szanse wejść do sali Liama, ale jak widać chodzące nieszczęście weszło w moje życie.

-Tylko żartuje.-Tata ponownie się zaśmiał.-Wypis ma pod koniec tygodnia.- Dopowiedział widząc moją twarz która zabijała.

-Tato! Jesteś okropny! -Dorównałam mu w śmiechu. Bałam się, że nie będzie już okazji żeby poznać chociaż jedno z nich a jednak może będzie.

-Aha, świetnie. Teraz już kojarzę, przyjechaliśmy tu po to żebyś mogła się napawać widokiem tych chłoptasiów.-Odrzekła sarkastycznie Julls.

-Oj, zamknij się już. Nikim nie będę się napawać! Zostań tu z tatą a ja przyjdę za dziesięć minut.-Rozkazałam jej.

-Nie ma mowy moja droga. Zabierz ze sobą siostrę bo ja sam nie spędzę tu ani minuty dłużej. Więc sio mi stąd, no szybko, bo ja też wychodzę. Ludzie czekają.-Pośpieszał nas.

Kiedy wyszliśmy na korytarz, przez chwilę zastanawiałam się jak pozbyć się mojej siostry ale nic normalnego po za wyrzuceniem przez okno nie przychodziło mi do głowy.

-Idź do ubikacji.-Stwierdziłam sama za nią jakbym znała jej potrzeby.

-Sama sobie idź.-Odpowiedziała, krzywiąc twarz w grymasie.

-To po prostu rzuć się z okna! -Powiedziałam podenerwowana.

-Ty to jesteś dziwna. Chodźmy do tego lowelasa, obiecuję że nie odezwę się ani słowem.-Przysięgła przykładając rękę na pierś.

-Na pewno? -Upewniłam się.

-Na bank.-Stwierdziła.

-Nawet na pięć? -Popatrzyłam na nią błagalnym wzrokiem.

-Zamknij się, nawet na tysiąc jeśli tylko chcesz.-Obiecała po raz kolejny.

Nic nie powiedziałam tylko przytaknęłam. Starałam się zachować resztki rozumu i doprowadzić się do porządku. Kiedy tylko znalazłyśmy się niedaleko znanej mi sali, zauważyłam trzy postacie siedzące na tej ławce co ja tydzień temu czekając na tatę. Podeszłyśmy bliżej. Gdy stanęłyśmy dość blisko żeby widzieć kto się tam znajduje, od razu rozpoznałam te osoby. Był tam Liam, Harry i Louis. Z początku trochę mnie zamurowało, ale postanowiłam nie dawać za wygraną i szłam przed siebie a obok mnie tuptała moja siostra na której twarzy pojawił się z czasem chytry uśmieszek.

Usiadłyśmy na krańcu ławki. Spojrzałam na nich niepewnie raz drugi, aż w końcu sami zaczęli spoglądać w moją stronę i szeptać coś między sobą.

-Cześć dziewczyny.-Odezwał się Liam który stał w pidżamie jak mnie pamięć nie myliła, bajkowe postacie na niej były z Toy story a pozostała dwójka także spojrzała na nas.

-No cześć.-Obróciłam się w ich stronę z niepewnym uśmiechem.

-Skądś Cię kojarzę.-Powiedział Li, po chwili namysłu.

-Byłam tu tydzień temu.-Powiedziałam pewna siebie, sama się tym dziwiłam, że taka pewność biła od mojej osoby, jak nigdy.-Mój tata jest twoim...

-Ach tak lekarzem! Wspominał o Tobie.

Odpowiedział a chłopaki momentalnie się zaśmiali.

-Mogę wiedzieć co wam takiego powiedział? -Zapytałam przerażona.

-Mówił, że ma piękną córkę, która nas uwielbia.-Odpowiedział Lou i poruszał znacznie brwiami na co ja od razu rozszerzyłam oczy.

-No i musimy przyznać, że miał racje.-Dokończył Harry z poważną miną.

-Bardzo śmieszne. Gadajcie jej tak dalej, to jeszcze nawiąże ze mną kontakt w domu i będzie przez kolejne lata wspominać jak to one direction przyznało jej ojcu racje, że jego córka jest ładna. Bla bla bla ...-Rozpoczęła swe wypociny Juliet, mówiła dosłownie jak najęta.

-Juliet ucisz się... proszę.-Wyobraziłam sobie przed oczami obraz jak ja zabijam własnymi rękami... duszę! Nie wierzyłam własnym uszom dopóki chłopcy się nie roześmiali.

-Charlotte, przecież nie mogę się uciszyć skoro wiem jakie męczarnie będę przeżywać w domu. Kiedy tylko wchodzę do twojego pokoju, piątka ze ścian tych samych chłopaków otacza dookoła całą mnie. A czasem nawet do mnie śpiewają. Zastanawiam się czy to mnie trzeba wysłać do psychiatryka czy Ciebie.-Znów zaczęła swoje przemówienia. A ja nagle pożałowałam, że w ogóle pozwoliłam jej wsiąść do swojego auta, że w ogóle istnieje taki ktoś jak Juliet Foster.

-Zdajesz sobie sprawę, że w tej chwili będziesz musiała iść pieszo do Lilly która mieszka pięć kilometrów stąd? A dla Ciebie to niemal pielgrzymka.-Stwierdziłam z wściekłym uśmieszkiem.

-Idę do ubikacji ale drugiej twojej opcji którą proponowałaś mi wcześniej wykluczam z możliwych więc nie myśl sobie, że znajdziesz mnie nie żywą na podjeździe szpitalnym. Ja nie mam myśli samobójczych i nie będę skakać z okna! -Odpowiedziała i poszła w stronę WC.

-Zapewniam, że ja jestem normalna... Chyba.-Odpowiedziałam już całkiem zrezygnowana.

-Albo ty kłamiesz albo twoja koszulka chyba, że nie żyjesz na tym świecie. Jeśli jesteś normalna w takim razie nie możemy ze sobą rozmawiać.-Powiedział Lou ze zdziwioną miną. Przez chwilę zastanawiałam się o co mu chodzi, spojrzałam na swoją koszulkę na której widniał napisał, życie jest dla nienormalnych.

-Ale...

-My nie gadamy z normalnymi.-Zaśmiał się Liam.

-Eh rozumiem. Jednak jestem nienormalna.-Odpowiedziałam po czym wszyscy się zaśmialiśmy.

-Hej, to co idziemy już? -Zapytała dziewczyna która znalazła się koło Louisa w ogóle nie zwróciła na mnie uwagi. To była Eleanor, jego dziewczyna.

-Trzymaj się Li! Przyjdziemy później. Do zobaczenia Cherl. -Pożegnał się i weszli obydwoje do windy. A moja serce zabiło szybciej kiedy tylko usłyszałam jak skrócił moje imię…

-Ja też już muszę zmykać. Poradzisz sobie? -Zapytał zmartwiony Hazza kierując te pytanie do Liama.

-Pewnie, że tak. Zaraz ma przyjść Dan. Wszystko gra, idź już.-Zaśmiał się chłopak widząc niepewność na jego twarzy. Przytulili się i Li znikną w sali, machając mi na pożegnanie.

-Odwiedź mnie jeszcze... Charlotte, tylko tym razem tak prosto w oczy a nie z długopisem w ręku i zeszycie.-To były ostatnie słowa Liama, ja tylko z niedowierzania przytaknęłam machnięciem głowy i zarumieniłam się z wrażenia. Jednak zauważył mnie kiedy byłam tu po raz pierwszy. Pewnie obserwował mnie przez jakiś czas a ja głupia siedziałam pochłonięta w kartkach papieru.

-Na parking? -Zapytał Harry który wstał równo ze mną.

-Na parking.-Odpowiedziałam szczerząc się, on odpowiedział mi tym samym.

Gdy tylko znaleźliśmy się pod szpitalem zauważyłam, że moja siostra stoi pod autem jak widać swoją nikłą potrzebę załatwiła szybko.

-A miałam jednak nadzieję, że będzie martwa jak ją spotkam.-Zaśmiałam się pod nosem, zapominając, że sam Harold Styles idzie obok mnie.

-Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.-Zaśmiał się Harry.

-Ja również.-Przytaknęłam mu.

-To do zobaczenia na następnej wizycie.-Pożegnał się Harry i zmył się w stronę swojego Land Rover’a.

Swojej siostrze od razu posłałam wściekłe spojrzenia. A przez kolejne dziesięć minut podczas jazdy wrzeszczałam na nią non stop, że nigdy nie słyszałam gorszych głupot. Ale i tak ten dzień uważałam za udany, udany to mało powiedziane ale nie znam innego słowa które mogło by określić moje uczucia w danej chwili. Wieczorem przyszła do Mnie Megan, nawijałam jej bez przerwy po dziesięć razy ciągle o tym samym zdarzeniu, które nigdy mi się nie znudzi.

Zasnęłam z wielkim bananem który ani przez chwilę nie miał zamiaru schodzić mi z twarzy...

***

Witam was! Oto jest i drugi rozdział. Nie jest taki efektowny jak miał być ale jakiś jest. Nie mogłam zasnąć więc napisałam. Wstukiwałam się w klawiaturę patrzę a tu już druga nad ranem, niedowierzanie. Wyszedł długi, ale nie mogłam oderwać się od pisania, nie wiem kiedy dodam następny ;)

Komentujcie i piszecie co podoba się najbardziej a co wam przeszkadza, chcę znać waszą opinie. A komentarze dodają mi otuchy i weny.

+Jeśli chcesz być informowany na TT o kolejnych rozdziałach pisz w komentarzu.

20 komentarzy:

  1. Rozdział wyszedł Ci świetny ! <3 Nie śpij częściej w nocy hahaha
    Warto było czekać tyle na ten rozdział, bo na prawdę wyszedł Ci świetnie :) Jestem ciekawa jak będzie wyglądało następne spotkanie Cherl z chłopakami ;3
    Pisz szybko następny rozdział, bo już się doczekać nie mogę ! hehe
    @polish_eyes95

    OdpowiedzUsuń
  2. super, jak każdy twój rozdział ;p masz talent..

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny czekam nn ;) czyżby Harold sie zainteresował Charlotte ? Mam nadzieje ;>
    @madziulka123_1D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze? Podoba mi się wszystko i nic mi nie przeszkadza! :D
    Już czekam na nn! ;P
    http://never-ending-story-of-me-and-1D.blogspot.com/
    Pozdrawiam cieplutko! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Racja wszystko jest tutaj świetne ,nie mam zastrzeżeń ;P no i właśnie czyżby Hazza coś czuł do bohaterki ? hmm no ciekawe jak to się potoczy dalej ^^ KatyK_LouT

    OdpowiedzUsuń
  6. <3 naprawde swietnie Ci wyszedl :D masz talent:3 zero zastrzezen :) nie moge sie doczekac nastepnego xx.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne <3 Czekan na następny :3
    @Carrots_MyLou xx

    OdpowiedzUsuń
  8. AWESOME :D KOCHAM KOCHAM KOCHAM TO OPOWIADANIE xD

    @wiosennaa

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie piszesz :D czekam na następny rozdział ;)

    @herring_dreams

    OdpowiedzUsuń
  10. Super <3 Masz talent ♥ pisz dalej ! Życzę weny / Victoria

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się :) Wszystko jest idealne. Pisz słońce pisz czekam na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest świetny, pisz dalej :) Tylko może dodaj bliższą znajomość z Danielle, którą zapoczątkuje Liam czy coś. Żeby też ona polubiła główną bohaterkę. Ale imagin jest cudowny *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny :D początek jest genialny, płaczę ze śmiechu :) tylko cały czas nie mogę ogarnąć, z którym z chłopaków Charlotte będzie...
    @penisbackflip69

    OdpowiedzUsuń
  14. ooooooooo zaczyna się ciekawie ^^
    czekam na następny!
    joaska.xd

    OdpowiedzUsuń
  15. rozdział zajebisty i już się rozkręca :DDD to mnie bardzo cieszy *_*

    OdpowiedzUsuń
  16. ooo, fajnie, fajnie xD a co ile bedziesz dodawała rozdziały? ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Świeeetny rozdział *_* @forever_crazy_x

    OdpowiedzUsuń