piątek, 15 marca 2013

Chapter Four



 ~Muzyka~
Nie pamiętałam nic więcej. Wstałam z obolałą głową. Bardzo obolałą, była ciężka tak, że aż trudno było ją podnieść. Nie pamiętałam ile wypiłam po tym zdarzeniu z Lou. Wiedziałam tylko, że za dużo. To było pewne. Film mi się urwał podczas tej nocy. Czułam nieposkromiony ból. Czułam, że coś się wydarzyło. Nie wiedziałam co ale czułam to. Musiałam jak najprędzej dowiedzieć się co takiego się wydarzyło, ponieważ moje sumienie dawało mi siwe znaki, które coraz bardziej mnie przerażały.
-Wstałaś już? -Do pokoju weszła moja siostra, zadając tak bez sensowne pytanie.
-Chyba widać.-Warknęłam a głowa dalej dawała o sobie znać.
-Ohydnie wyglądasz.-Stwierdziła bacznie mnie obserwując.
-Daj mi spokój.-Syknęłam opadając bezwładnie na łóżko.
-Czyli nie chcesz się dowiedzieć co się tu działo? -Zapytała powoli kierując się do drzwi.
-Stój! -Krzyknęłam. -Proszę powiedz wszystko od początku i usiądź.-Poprosiłam i wskazałam ręką na łóżko.
-Od czego zacząć? -Spojrzała na mnie przysiadając się obok.
-Najlepiej od początku.-Stwierdziłam z niedoczekaniem.
-To zacznę od moich obrzyganych trampek, okay? -Zapytała całkiem poważnie.
-Juliet! Nie wygłupiaj się tylko przejdź do sedna.-Warknęłam niecierpliwie.
-Do sedna powiadasz? To może zacznę od tego, iż kiedy tylko nachlałaś się w trzy trupy, pierwsze co zrobiłaś to dałaś się obmacać Louisowi, oczywiście nie obeszło się bez soczystych pocałunków którzy musieli oglądać wszyscy. Taki chłopak z tej piątki... nie pamiętam jak miał na imię ale dość wysoki a na łepie grom loków przyglądał wam się bardzo długo ale w końcu zbladł na twarzy i wyszedł trzaskając drzwiami, moim zdaniem jakiś nawiedzony ...-Przyglądałam się jej z nie dowierzeniem. Ja? Louis? Całowaliśmy się? To było niemożliwe. Nie dowierzałam własnym uszom, własnej podświadomości. Chodziło jej o Harrego?!
-Harry...-Szepnęłam przerywając jej.
-Nie wiem, możliwe... W końcu ten twój Louis nie mógł się utrzymać już na nogach i odwieźli go do domu. Nawet nie wiesz jaki opór sprawiał więc było niezłe widowisko. Jakby go stamtąd nie zabrali, to pewnie wylądowałabyś z nim w łóżku. Oho byłoby zapewne ostro, ale nie wnikam siostro, nie wnikam.-Gadała jak najęta, ale widząc, że ja już straciłam ochotę na jakiekolwiek pogaduszki skierowała się do wyjścia.-Nie przejmuj się, nie będziesz musiała sprzątać całego syfu z imprezki bo twoja kochana Megan i uroczy Gabriel zrobili to za Ciebie.-Szepnęła cichutko i wyszła. Gdy tylko słyszałam jak wypowiada jego imię "Gabriel" myślała, że nabiorę się na te jej sztuczki ale nic z tego, to, że zaniosła te słowa pełną ironią to nie znaczy, że nie wiedziałam iż moja siostra podkochuje się w moim przyjacielu. Tu nie było nic trudnego w odszyfrowaniu bo ona jest łatwa do odgadnięcia w takich zagadkach. Ale kiedy tylko powiadomiła mnie, że moi przyjaciele posprzątali za mnie dom, niemal kamień spadł mi z serca. Nie czułam się na siłach aby robić takie porządki lecz i tak postanowiłam nie gnić dłużej w łóżku bo musiałam to wszystko wyjaśnić i odplątać, a w końcu trzeba było od czegoś zacząć. Ubrałam się w jakieś ciepłe cichy, mimo to, że pogoda dopisywała to i tak ja sama nie czułam takiej potrzeby aby paradować w krótkich szortach i zwiewnej koszulce, więc ubrałam długie spodnie a na plecy zarzuciłam malinową bluzę. Pochłonęłam szybko śniadanie. Julliet poprosiła mnie abym odwiozła ją do Lilly więc tak jak obiecałam zrobiłam to. Kiedy tylko wracałam miałam zamiar pójść do Liama. Zostawiłam auto na parkingu i wyszłam z niego pośpiesznie. Zadzwonił mój telefon, odebrałam.
-Charlotte, mam złą wiadomość.-Na wejściu zaczęła Megan.
-Tak Meg wiem co robiłam z Louisem i nie musisz mi tego powtarzać...
-Mnie nie o to się rozchodzi. Zostałaś zwolniona.-Powiadomiła mnie oschle.
-Słucham? Ale jak to? -Krzyknęłam do słuchawki.
-Tak to. Szef powiedział, że nie toleruje takich zachowań jak twoje. Mruczał coś tam, że zachowujesz się nieodpowiedzialnie, a on nie chcę mieć takich pracowników. Po prostu stwierdził, że za często chorujesz a na twoje miejsce jest dużo lepszych ludzi z większym doświadczeniem i jeszcze mnie się oberwało. Czemu dziś nie przyszłaś? -Rozgadała się.
-Gdzie nie przyszłam? -Zapytałam zdezorientowana jej słowami. Byłam oszołomiona, nie chciałam stracić tej pracy ale widocznie już było za późno nie jakiekolwiek tłumaczenia.
-Boże, Charlotte na jakim świecie ty żyjesz?! Przecież miałaś dziś być w pracy! -Krzyknęła oburzona.
-Cholerka...-Zaklęłam cichaczem.
-Nie dziwię się, że szef Cię zwolnił. Ja kończę na razie. -Prychnęła zakończając połączenie.
-Co ją ugryzło? -Zdziwiłam się jej reakcją.
Nie myślałam nad tym długo. Postanowiłam nie truć swojej głowy następnymi myślami które były niezbędne, otóż to właśnie w tej chwili pojawiłam się przed tą magiczną dwudziestką, przed salą Liama. Weszłam powolnym krokiem. Trochę mnie zamurowało kiedy zauważyłam jego ... a mianowicie Harrego. Przyjechałam tu nie tylko by odwiedzić Liama, ale po to aby zdobyć adres ich zamieszkania, ponieważ chciałam wszystko naprawić lecz w tej chwili po prostu mnie zatkało. Czułam się tak jakbym połknęła wielką kluchę która nie dała mi dojść do słowa. Czułam się jakby ktoś zaszył mi żywcem usta, po prostu wziął igłę i nitkę i zaszył. Przez chwilę się zastanawiałam co mam zrobić. Ej! przecież ja jestem Charlotte Foster! Ja potrafię wszystko i nigdy a nigdy się nie poddaje więc czemu teraz miałam stchórzyć?
-Cześć Li.-Machnęłam mu ręką. Ten od razu zareagował odmachując.-Harry możemy pogadać?-Zapytałam pewnie.
-To gadajmy.-Stwierdził Harry rozkładając ręce na znak, że nie ma nic przeciwko. Ale mi przecież nie o taką zwykłą rozmowę chodziło…
-Chciałam to zrobić w cztery oczy.-Odpowiedziałam ze zmieszaną miną.
-Nie mam nic do ukrycia przed Liamem, więc mów.-Prychnął z sarkastycznym śmiechem.
-Harry! Nie zachowuj się jak dziecko, tylko idź i normalnie z nią pogadaj. -Zbulwersował się Liam, jakby wcale nie dostrzegał mojej obecności.
-To chodźmy.-Warknął z pobudzoną miną Hazza. Skinęłam tylko głową w kierunku Liama w ramach podziękowania, ale oczywiście tak żeby Styles nie dostrzegł tego gestu. Li, momentalnie zareagował uśmiechem. -Co? -Popatrzył na mnie tak sucho kiedy znaleźliśmy się na szpitalnym korytarzu.
-Chciałam Cię przeprosić.-Odpowiedziałam zmieszana. Było mi głupio, zważając na to, że wszystko się tak potoczyło. Tak bezsensu.-Harry ja naprawdę przepraszam, ja nie chciałam aby to wszystko się tak potoczyło z Lou. Nie wiedziałam, że do czegoś takiego dojdzie. Po prostu byłam za bardzo otłumiona alkoholem, jeszcze raz przepraszam… -Powiedziałam szczerzę co jakiś czas zaglądając skrycie na jego twarz która nie pokazywała żadnych emocji.
-Charlotte powiedz mi tylko tyle, co mnie to obchodzi? -Tymi słowami zaskoczył mnie całkowicie. Ale tak z jednej strony miał racje, po co ja jemu to wszystko mówiłam? Czy on kiedy kol wiek wyznał, że lubi mnie trochę bardziej niż normalną dziewczy? Chyba ja tylko to wszystko źle odebrałam. Poczułam się w tej chwili jak idiotka, Harry widocznie to zauważył bo zaczął kontynuować swoje słowa, brakowało jeszcze chwili a popłakałabym się jak głupia, chyba tylko i wyłącznie z upokorzenia.-Nic mi do tego co ty robiłaś z Louisem, mogłaś nawet się z nim pieprzyć i tak by mnie to nie interesowało. Bardziej się martwiłem tym, co by powiedziała Eleanor gdyby zobaczyła co on z Tobą wyrabia, jakbyś się czuła na jej miejscu? Bo na pewno nie rewelacyjnie.-Odpowiedział poważnym tonem, ani trochę nie litując się nad moimi uczuciami, nad tym co w tej chwili poczułam.
-Przepraszam… -Odpowiedziałam stanowczo.-Harry! Przepraszam za to, że żyję! -Krzyknęłam mu prosto w twarz i pobiegłam w stronę windy. Słyszałam jego ciężkie kroki za sobą, niestety na moje nieszczęście winda nie otworzyła się od razu i chłopak mnie dogonił.
-Przestań uciekać.-Pochwycił mnie za rękę patrząc głęboko w oczy. Nie wiedziałam co myśleć, nie wyrywałam się nie ruszałam  się z miejsca. Jego słowa które wypowiedział wcześniej mnie zabolały, nie znałam go nie wiadomo ile ale działał na mnie kojąco, kiedy tylko widziałam jego twarz na mojej od razu pojawiał się nieskazitelnie mocny uśmiech. Gdy tylko powiedział, że mogłam się przespać z Lou to i tak by go nie interesowało, czułam się niepotrzebna, właśnie tak, czułam się niepotrzebna.-Ej nie płacz… -Powiedział przygarniając mnie do siebie tymi wielkimi ramionami i momentalnie przytulając. No i właśnie w tej chwili czułam się idealnie, to miejsce w którym się znajdowałam było idealne, niemal perfekcyjne. Oboje unieśliśmy w tym samym czasie głowy, na co nasze czoła się zderzyły. Roześmialiśmy się ale Harry nadal nie przestawał mnie obejmować. Spojrzałam mu prosto w oczy, te zielone tęczówki były tak hipnotyzujące, że nie mogłam się od nich oderwać. Jego spojrzenie przyprawiało o momentalne dreszcze a nogi miałam jak z waty. Zrobiłam to, uniosłam się leciutko w górę na palcach i pocałowałam go w usta. Na początku nic na nie stawało na przeszkodzie lecz Harry najwidoczniej się rozmyślił i po chwili oderwał się ode mnie cofając w tył o kilka kroków.
-To jest cholernie głupie co ty wyprawiasz. To nie ma sensu… -Powiedział tak jakby zły… Tak jego twarz ukazywała złość, ale czemu skoro jeszcze przed sekundą było idealnie? Zapewne tylko dla mnie. Popatrzył na mnie zabijającym wzrokiem i pobiegł do Sali Liama. Po raz kolejny czułam się upokorzona, po raz kolejny poczułam się nikim i do cholery po co zaczęłam mieszać się w tą miłość przecież bez niej było mi lepiej lecz było już za późno żeby jakkolwiek zareagować…
Pobiegłam pędem na parking, nie przejmowałam się tym, że z oczu ciekły mi dużymi ilościami łzy. Teraz nic nie miało dla mnie znaczenia, nawet przechodnie których taranowałam biegnąc jak szalona. W końcu wpadałam komuś w ramiona. Po chwili poczułam ten rodzaj perfum i momentalnie od niego odskoczyłam.
-Co jest grane? -Zapytał przerażony Louis który nie wyglądał za dobrze, zapewne była to wina kaca. Przez dłuższy czas łkałam, nic nie odpowiadając.-Charlotte co jest? Co się stało do cholery? -Dopytywał próbując powstrzymać się od ostrzejszego tonu.-Ktoś Ci coś zrobił?- Warknął głośno.
-Nie, Louis. Ale Harry… -Próbowałam powiedzieć cokolwiek ale w ogóle mi to nie wychodziło.
-Co Harry, co on Ci zrobił? -Syknął wychodząc z równowagi.
-Nic, nic mi nie zrobił Louis… -Szepnęłam cicho, nie chciałam aby pomyślał, że Harry czym kol wiek zawinił.-Muszę już iść, do zobaczenia. -Odchrząknęłam niemrawo i skierowałam się w stronę auta.
-Charl, czekaj nie będziesz w takim stanie jechać.-Wyrównał nasze kroki. Nic się nie odzywałam, było mi cholernie źle, cholernie słabo. W tej chwili czułam, że nie mam nikogo kto mógłby mnie wesprzeć oprócz Louisa.-Odwiozę Cię a później zadzwonię po Zayna żeby po mnie przyjechał, ok? -Zapytał otwierając mi drzwi.
-W porządku.-Przytaknęłam przez łzy, wsiadając do samochodu. Lou szybko obszedł go dookoła i ustawił się za kierownicą. Jechaliśmy w ciszy. Tomlinson od czasu do czasu na mnie spoglądał, ale nic więcej. Obydwoje nie mieliśmy sił aby nawiązać jakąkolwiek konwersacje dotyczącą tego co było. W końcu znaleźliśmy się w domu. Od razu zaprosiłam go do środka ponieważ nie chciałam być nie miła a już na pewno nie miałam ochoty przebywać w samotności. Szłam w stronę pokoju, a Lou dreptał powoli za mną. Kiedy usiedliśmy w mojej sypialni obok siebie w końcu odważyłam się zapytać
-Louis, pamiętasz co działo się wczoraj? -Zapytałam spuszczając wzrok.
-Sam bym nie pamiętał, ale chłopaki z chęcią mi to wygarnęli.-odpowiedział także unikając mojego wzroku i wbijając go w podłogę. Widać było gołym okiem, że jest mu głupio. Oboje zawstydziliśmy się w tym samym czasie, a nasze policzki zrobiły się lekko zaróżowione.
-Wiesz, że źle postąpiliśmy? -Bardziej stwierdziłam niż zapytałam.
-Wiem, ale przecież oboje nie byliśmy tego świadomi więc, nie ma czego tłumaczyć to co uczyniliśmy było głupie i płytkie. A to co ja zrobiłem jeszcze bardziej szczeniackie.-Odpowiedział zmieszany a widząc nie pewność która rysowała się na mojej twarzy dodał po chwili.-To co zrobiłem na piętrze, nie miej mi tego za złe po prostu za dużo alkoholu we krwi.-Szepnął nadal się tłumacząc. Tylko popatrzyłam na niego z nie wyraźną twarzą. Jak to zapamiętał? Miałam nadzieję, że mu to akurat cłkiem wypadło z głowy. Bo przecież nikt tego nie widział.
-Uhm. Obydwoje głupio postąpiliśmy.-Powiedziałam kładąc głowę na poduszkę i rozkładając nogi wzdłuż łóżka. Louis spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem i także ułożył się obok mnie w takiej samej pozycji.
-Na pewno wszystko gra?- Zmartwił się po raz kolejny.
-Tak, Lou absolutnie wszystko.-Skłamałam szeptem, lecz i tak wiedziałam, że on się na to nie nabierze, ponieważ był zbyt mądry a za bardzo dociekliwy. Ale tym razem odpuścił i nie odzywał się ani słowem. Zlustrowałam jego twarz po raz ostatni i przymknęłam zmęczone powieki. Zasnęłam.
* * *
 Przepraszam, że taki krótki, ale nie mogłam zbytnio wysilić umysłu lecz co za dużo to nie zdrowo :)
Jak widzicie mam nowy szablon na blogu, podoba się ?;)
 Proszę o opinie co do rozdziału :)

TAK MAM TWITTERA nazwa ---> @Jedenkierunekxx  

13 komentarzy:

  1. cudny rozdział ! nowy wygląd też świetny *.* -- @rollinglo

    OdpowiedzUsuń
  2. ahhhhhhhhhhh pochłoną mnie całą. ;)
    twórz dalej <3
    pozdrawiam, joaska.xd

    OdpowiedzUsuń
  3. No twittera to kochana znam! ;D

    Świetny rozdział i dobrze, że krótszy. Raz na jakiś czas tak musi być. Niech ona będzie z Lou... :] Tak ładnie proszę! xD Proszę i jakiś komentarrz u mnie na http://never-ending-story-of-me-and-1D.blogspot.com/
    Buziaczki! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny świetny rozdział. Czekam z niecierpliwością na następny xx
    P.S cudowne tło *_* @forever_crazy_x

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne *-* / @_iCassie

    OdpowiedzUsuń
  6. Głupio postąpiła Megan.. No bo zamiast wspierać swoją przyajciółke tak po niech pojechała... Fajnie by było, gdyby byłą z Harrym.. Chociaż Lou też do niej pasuje <3 AAAAAAAAAAAAAAA.... Zaraz oszaleje. Czekam na nowy rozdział ^^
    Ach i zapraszam do mnie, gdzie pojawił się prolog:
    http://total-heart-attack.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. rozdział świetny :D tylko mam mętlik w głowie...bo ona niby coś do Harrego czuje, ale jakby też trochę do Lou...i w końcu nie wiem co będzie dalej...a Megan...powinna ją wesprzeć...chyba że jej też się coś przydarzyło...czekam na następny xx
    @penisbackflip69

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest świetny i ciekawi mnie co będzie dalej :DD z Hazzą i Lou i z Char *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. [Spam]
    Życie czasem potrafi płatać figle i mieszać w życiu.
    Charlie-jest z pozoru zwykła dziewczyną, która przeszła dość wiele. Jeden niefortunny wypadek, ucieczka i początek czegoś nowego.A kiedy będzie myślała, że jej życie zaczyna się układać wszystko się skomplikuje.
    Kto pomoże jej wszystko poukładać i zacząć spokojne życie? Komu uda się zdobyć jej zaufanie i odkryć wszystkie tajemnice?
    Stary zapomniany przyjaciel czy nowy nieznajomy?
    Więcej dowiesz się na blogu: http://true-hapiness.blogspot.com
    Zapraszam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja bym tak bardzo chciała żeby Char..;D była z Louisem..;D Świetny wygląd bloga i wgl wszystko tu jest boskie ! ;> POZDRAWIAM <3 KatyK_LouT

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana do Versatile Award u mnie na blogu. :) Jeżeli Cię to nie interesuje, przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominuję cię do The Versatile Blogger ! Tutaj znajdziesz potrzebne informacje ---> http://loullylovestory.blogspot.com/2013/03/the-versatile-blogger-award.html ! + zapraszam do czytania mojego bloga ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. nominowałam blog do Versatile Blogger Awardhttp://foreverloveonedirection1d.blogspot.com/2013/03/versatile-blogger-award-123.html

    OdpowiedzUsuń